Najczęstsze pytanie, jakie dostajemy na pierwszej rozmowie, brzmi „dlaczego nas nie ma w Google”. W połowie przypadków odpowiedź nie ma nic wspólnego z konkurencją ani z budżetem: strona po prostu nie jest w indeksie albo jest w nim w wersji, której nikt nie szuka. To da się sprawdzić samemu, bez narzędzi za pieniądze.
Zacznij od jednego zapytania
Wpisz w Google site:twojadomena.pl. To zapytanie pokazuje wyłącznie podstrony z Twojej domeny, które wyszukiwarka ma u siebie. Trzy możliwe wyniki i trzy różne diagnozy:
- Zero wyników — strony nie ma w indeksie. To nie jest problem pozycji, tylko dostępu. Przejdź od razu do sekcji o blokadach.
- Jest strona główna, nie ma reszty — Google zna domenę, ale nie dotarł głębiej. Zwykle brakuje linków wewnętrznych albo mapy witryny.
- Są wszystkie podstrony — indeksowanie działa. Twój problem leży gdzie indziej i piszemy o nim na końcu.
Przy okazji zobacz, jak te wyniki wyglądają. Jeśli w opisie widnieje „Brak dostępnych informacji o tej stronie” albo tekst z zupełnie innej podstrony, masz problem z opisami, a nie z widocznością.
Search Console powie to, czego wyszukiwarka nie powie
Zapytanie site: to podgląd z zewnątrz. Google Search Console to ten sam obraz od środka i jest bezpłatna. Po podpięciu domeny interesują Cię dwa miejsca:
- Indeksowanie stron — lista adresów, których Google nie dodał, razem z powodem. To jedyne miejsce, gdzie zobaczysz zdanie w rodzaju „Zablokowana przez plik robots.txt” zamiast zgadywać.
- Sprawdzenie adresu URL — wpisujesz konkretny adres i dostajesz odpowiedź, czy jest w indeksie, kiedy był odwiedzony i co robot zobaczył.
Jedna uwaga: dane w Search Console pojawiają się z opóźnieniem, a świeżo podpięta usługa jest pusta przez kilka dni. Brak danych w pierwszym tygodniu nie znaczy, że coś jest zepsute.
Cztery rzeczy, które najczęściej blokują indeksowanie
Kolejność jest nieprzypadkowa — tak właśnie układa się to w praktyce.
Znacznik noindex, który został po wdrożeniu. Strony w budowie zamyka się przed wyszukiwarkami i to jest słuszne. Problem zaczyna się wtedy, gdy po starcie nikt tego nie zdejmie. W WordPressie odpowiada za to jedno pole w ustawieniach czytania; w motywach i wtyczkach SEO bywa osobno dla każdego typu treści.
Blokada w pliku robots.txt. Otwórz twojadomena.pl/robots.txt. Linia Disallow: / oznacza „nie wchodź nigdzie”. Zdarza się po przeprowadzce z serwera testowego razem z całą jego konfiguracją.
Canonical wskazujący gdzie indziej. Ten znacznik mówi wyszukiwarce, która wersja adresu jest właściwa. Ustawiony hurtem na stronę główną — a tak wychodzi po nieuważnej konfiguracji wtyczki — każe Google traktować wszystkie podstrony jako kopie i wyrzucić je z wyników.
Podstrona, do której nic nie prowadzi. Jeśli adres istnieje, ale nie linkuje do niego żadne menu, żadna lista ani mapa witryny, robot nie ma jak go znaleźć. Dotyczy to zwłaszcza landingów robionych „na szybko” pod kampanię.
Jeśli po tych czterech sprawdzeniach nadal nie wiesz, co blokuje stronę, problemem prawie zawsze jest coś na serwerze: przekierowania w pętli, wolna odpowiedź albo strona składana wyłącznie w przeglądarce.
Czego nie musisz robić
Dwie rzeczy, na które szkoda Twojego czasu i pieniędzy.
Zgłaszanie strony do Google. Nie ma czegoś takiego jak rejestracja witryny w wyszukiwarce. Google znajduje strony sam, po linkach i po mapie witryny. Usługi sprzedające „dodanie do 500 wyszukiwarek” sprzedają powietrze.
Uzupełnianie meta keywords. Ten znacznik nie ma wpływu na wyniki Google od kilkunastu lat. Jeśli ktoś nadal wystawia za to fakturę, to dobry moment na trudne pytanie.
Strona jest w indeksie, a ruchu nadal nie ma
To zupełnie inna sytuacja i wymaga innej roboty. Najczęściej chodzi o jedno z trzech:
- Treść odpowiada na inne pytanie, niż zadają ludzie. Strona mówi o „kompleksowych rozwiązaniach”, a klient wpisuje w wyszukiwarkę nazwę usługi i miasto.
- Frazy są za trudne na start. Wejście na ogólne, najbardziej obleganie zapytania to praca na kwartały. Zapytania dłuższe i węższe dają mniej wejść, ale wcześniej i celniej.
- Ruch jest, tylko nie zamienia się w kontakt. Wtedy problemem nie jest SEO, lecz to, co dzieje się po wejściu na stronę.
Od czego zacząć
Zrób site:, podepnij Search Console i przejdź listę czterech blokad. To kwadrans i w większości przypadków wystarczy, żeby wiedzieć, czy masz problem z dostępem, czy z treścią. Dopiero z tą odpowiedzią rozmowa o pozycjonowaniu ma sens — bo inaczej łatwo płacić za poprawianie pozycji strony, której wyszukiwarka w ogóle nie widzi.